Dzień 3

24 lipca 2017

Drodzy Czytelnicy, jest nam niezmiernie miło, że towarzyszycie nam w kolejnym dniu przygód, a dziś było ich sporo. Z samego rana radosne dzień dobry rozległo się w naszych pokojach, z wielkimi oporami, ale zwlekliśmy się z wyrek prosto na boisko. Tam równie radośnie braliśmy udział w porannej rozgrzewce. O 9.15 śniadanie – dziś ze szczególnym udziałem twarożku z rzodkiewką i szczypiorkiem, po śniadaniu szybkie pakowanko i w drogę – dziś swoje gościnne bramy otworzył dla nas klasztor w Świętej Lipce. Spotkaliśmy się najpierw z jednym z ojców Jezuitów, który opowiedział nam historię klasztoru (opowiemy jak wrócimy do domu), wysłuchaliśmy koncertu organowego (ale te organy to takie full wypas, z ruchomymi elementami!) i uczestniczyliśmy we Mszy świętej. Później miał miejsce jeszcze jeden ważny punkt tej wyprawy – zakupy na straganach. Ale ileż ich tam było, i jakie cudowności można było tam znaleźć, na pewno już czekacie z niecierpliwością na pamiątki jakie Wam przywieziemy J W każdym razie wszelką broń białą zdeponowaliśmy na razie u naszych wychowawców (żywiąc nadzieję, że nie przyjdzie im do głowy, żeby powystrzelać nasze „diabełki”, przecież musimy je przywieźć do domu!).

Wróciliśmy, jak to mamy w zwyczaju, prosto na obiad (dziś w menu zupa jarzynowa, filet z kurczaka i surówka z ziemniakami – jak zwykle prima sort), a po nim pierwsza na koloniach komisja czystości. Oprócz standardowych, komisja miała dziś też jedną funkcję specjalną – tylko pokoje, które uzyskały maksimum punktów mogły pójść na zakupy do pobliskiego supermarketu (ta sztuka udała się prawie wszystkim) i wrócić z niezliczoną ilością czipsów, żelków i ciastek. Ale nie zdążyliśmy uzupełnić cukrów w organizmie, bo prosto ze sklepu poszliśmy na plażę. Co prawda pogoda może nie była wymarzona, ale dla nas idealna. Spędziliśmy kilka godzin na wodnych harcach – na zmianę mocząc się i susząc J Ci, którym woda straszna poszli na boisko ganiać za piłkami wszelakimi.

Po tych wyczekanych atrakcjach przyszedł czas kolacji (dziś wyborne racuchy), a po kolacji zostaliśmy zaproszeni jeszcze raz na boisko, by uczestniczyć w mini olimpiadzie. Konkurencji było 5, rywalizacja zacięta, ale ostatecznie pierwsze miejsce zajęli Czerwoni, drugie Niebiescy, trzecie Zieloni, a zaszczytne, czwarte – Żółci, jutro kolejne pociągi powędrują na mapę, a tymczasem udajemy się na zasłużony odpoczynek…