Dzień 1

22 lipca 2017

Witamy Was Drodzy Czytelnicy w pierwszym dniu naszych przygód. Rozpoczęło się, można by rzec, jak zwykle – zbiórka na parkingu, pakowanie wielgachnych walizek do autokaru, Msza, błogosławieństwo księdza Proboszcza, buziaczki i smuteczki Rodziców – i w drogę. Prosto do Bęsi. Podróż przebiegła wyjątkowo spokojnie –jeden mały postój na sikundę – i już o 17 wsuwaliśmy pyszny żurek i potrawkę z kurczaka z ryżem. Ponieważ po przyjeździe wpadliśmy prosto na obiad, to tuż po nim pełni sił poszliśmy po bagaże. Bądźmy szczerzy, łatwo nie było, 2 piętro to nie przelewki. Ponieważ wśród nas jest dużo małych różowych dziewczynek to chłopcy naprawdę dzielnie wsparli ich swoimi muskułami i wszystkim udało zalogować się w swoich pokojach. Chwila na rozpakowanie i już po 19 ruszyliśmy na… kolację:) Tak, wszystko wskazuje na to, że będziemy tu tylko jeść i spać :)

Nie nie, prosto ze stołówki poszliśmy na boisko by, po pierwsze, formalnościom stało się za dość – uporaliśmy się z regulaminami, opowiedzieliśmy sobie o bezpieczeństwie i wzajemnej trosce o siebie, a po drugie – żebyśmy w końcu dowiedzieli się, o co chodzi w tej podróży dookoła świata.

Teraz, Drodzy Czytelnicy, musicie się naprawdę skupić, wytłumaczymy reguły. Zostaliśmy podzieleni na 4 zespoły (zieloni – pani Agnieszka, Czerwoni – pani Weronika, niebiescy – pani Emilia i żółci – pan Marcin). Każda drużyna dostała pakiet biletów, które łączą poszczególne miasta na mapie świata (w sumie 30 pól). Codziennie będą rozgrywane konkurencje w których możemy zdobywać punkty – pociągi/statki – do nalepienia na planszy. Jak uda nam się połączyć nasz przydziałowy zestaw pól możemy dolosować trasy specjalne – Jokery. Uf, chyba udało się opowiedzieć. Brzmi fascynująco, prawda? Gdy już udało przebrnąć się i przez to nastała upragniona chwila na piłkę i nocne harce, później już tylko modlitwa wśród komarów i stamtąd prosto pod prysznic:)

Dziękujemy za szczęśliwą podróż, dobrą pogodę i modlimy się o to, by kolejne dni były równie radosne:)